Rozdział 1 - Let Me Love You

Zgodnie z obietnicą przychodzę z częścią 1 mojego (nie)wielkiego utworu. Krytyka jak najbardziej mile widziana 😅 oraz miłej lektury 💖


ROZDZIAŁ 1
Był piękny, sierpniowy dzień. Megha i Simran szły w kierunku położonego 4 kilometry dalej sklepu. Nagle młodsza z nich - Megha - zatrzymała się przy jednym z drzew figowca pagodowego oraz zaczęła się mu przypatrywać.
– Nigdy wcześniej nie widziałam tak pięknej odmiany tego drzewa. Co za okaz… - stwierdziła z zachwytem i spojrzała się w stronę Simran. Zmartwiła ją jedna rzecz, Simran stała trochę dalej, odwrócona od Meghi. Płakała. Kuzynka podeszła do niej, złapała ją za ramię.
– Siostro, co się dzieje? – spytała z troską. Simran bez żadnego słowa spojrzała się w stronę sklepu, którego już było widać w oddali. Zaczęła ruszać się w tym kierunku, jednak Megha stanęła przed nią, blokując jej przejście.
– Słuchaj, mi żadnych kitów nie wciśniesz. Albo mówisz, albo się obrażę – skrzyżowała ręce na piersiach. Simran przewróciła oczami i ciężko westchnęła.
- Od kiedy mieszkam tutaj, strasznie tęsknię za starymi czasami. Chciałabym do tego wrócić. Do Raj’a też – spojrzała się na kuzynkę wzrokiem pełnym smutku, wymijając ją. Megha zaskoczona wyznaniem siostry ruszyła za nią.
Tego samego dnia, okolice godzin popołudniowych. Dziewczyny spędzają czas nad jeziorem, rozmawiając, śmiejąc się i jedząc swoje ulubione smakołyki. Niedaleko zbiornika wodnego znajdowało się gospodarstwo należące do państwa Kumar. Najstarszy syn Prem akurat w tym czasie naprawiał przebitą oponę przy wozie.
 – Prem, patrz. Simran ze swoją siostrą! – krzyknął 8-letni brat chłopaka, Salman. Na te słowa Prem gwałtownie uniósł głowę i spojrzał w stronę dziewczyn. Mimowolnie uśmiechnął się, nie mogąc oderwać wzroku od radosnej Simran.
– Bhaijaan! – szturchnął go młodszy – Czemu nie powiesz jej o swoich uczuciach? – Prem nic nie odpowiedział. Dokończył swoją pracę i wrócił do domu. Resztę wieczoru przesiedział w swoim pokoju, wpatrując się w zdjęcie Simran swojego autorstwa. Dziewczyna na tym zdjęciu wyglądała olśniewająco: we włosy miała wplecione dwa duże kwiaty, była ubrana w śliczne, czarne sari, które wyśmienicie komponowało się z czerwienią jej ust. Każdego wieczoru oglądał to zdjęcie, zakochując się w ukochanej coraz mocniej… i coraz bardziej boleściwie. Odłożył w pewnej chwili fotografię do niewielkiego pudełka. Położył się na łóżku i niespodziewanie zasnął.

*w tym samym czasie w domu państwa Kapoor*
- Simran… chciałabyś wyjść za mąż? – spytała po chwili ciszy Megha, unosząc wzrok w kierunku siostry, która uśmiechnęła się szeroko i spojrzała w niebo pełne gwiazd.
- Nie Jiji…Nie teraz. Nie jestem przygotowana. Nie byłabym dobrą żoną. W sumie nie wiem, czy mogłabym pokochać kogoś innego – zwróciła się w stronę Meghi, smutniejąc na samą myśl o byłym chłopaku.
- A ja jestem innego zdania. Właśnie powinnaś poznać kogoś bardziej wartościowego, aby zapomnieć o tym dupku.. – stwierdziła kuzynka i przytuliła mocno Simran. Przez długi czas siedziały w milczeniu, dopóki nie przyszła głowa rodziny, Ajay:
- Mogłybyście zejść na dół do salonu? Musimy omówić pewną, ważną kwestię – spojrzał na siostry z lekkim uśmiechem na twarzy. Wyszedł z pokoju, a dziewczyny zdezorientowane zachowaniem ojca spojrzały na siebie z zaskoczeniem. Gdy weszły razem do salonu, już państwo Kapoor siedzieli na sofie. Stanęły naprzeciwko i czekały na pierwszy krok rodziców. Przez pewien moment panowała grobowa cisza. Przerwał ją ojciec, patrząc się uważnie na córkę:
- Simran, dziecko.. Nie będę owijał w bawełnę. Zaaranżowałem twoje małżeństwo. Jutro przychodzi do nas rodzina chłopaka, którego Ci wybraliśmy…
Na te słowa Simran zrobiło się trochę słabo. Oparła się na kuzynce i zaczęła szybciej oddychać. Mama zainterweniowała i podała córce szklankę wody. Dziewczyna spojrzała na ojca wzrokiem pełnym smutku i bólu:
- Nie jestem gotowa. Nie teraz.. – po tych słowach, wybiegła z domu i usiadła na huśtawce, blisko altanki. Zdziwieni rodzice spojrzeli na siebie z bardzo nieprzyjemnymi minami. Nagle do Ajay’a zadzwonił telefon. Odebrał:
- Namaste.. Tak, proszę pana… mhm.. myślę, że moja córka jest gotowa na spotkanie.. tak, nie widzę problemu.. dobrze.. Namaskar.
W międzyczasie do zapłakanej Simran podeszła zmartwiona Megha. Usiadła przy niej, obejmując jednym ramieniem. Dziewczyna zaczęła się powoli uspokajać.
- Masz coś z tym wspólnego? – spytała się Simran, patrząc się na zaskoczoną siostrę.
- Siostro.. jak możesz mnie podejrzewać o coś takiego? Nigdy bym się nie posunęła do tego czynu..
- Przepraszam.. mam zmieszane uczucie teraz. Nie wiem co o tym myśleć. Niby chciałabym się wyrwać ze szponów przeszłości, ale z drugiej strony to jest zbyt trudne. Nadal żyję miłością do Raj’a..
- Która Cię bardzo boli i rani cały czas. Musi się to zmienić. – Megha przerwała kuzynce w pół słowa i mimo, że trafiła w samo sedno, Simran nie mogła jej tego przyznać. Serce jej nie pozwalało…

*następnego dnia, poranek, w domu rodziny Kumar*
- Salman! – zawołał swojego syna najstarszy z rodu Kumarów, Rizvan – Pójdź po brata, synu. Mam dla niego wieści.
 Młody pobiegł do pokoju brata i wbiegł, nie pukając do drzwi, co trochę zdenerwowało chłopaka.
- Salu!.. Mówiłem, żebyś pukał.
- Przepraszam bracie. Ale tata wzywa Cię do siebie. Mowił, że ma dla Ciebie wieści – poinformował go o wezwaniu ojca i ruszył pospiesznie w stronę swojego pokoju. Prem wstał gwałtownie oraz przyspieszonym krokiem poszedł do salonu, gdzie czekał na niego Rizvan. Lekko zestresowany, usiadł obok taty i czekał na jego reakcję.
- Synu.. jesteś już dorosłym mężczyzną. Niedługo skończysz 21 lat. Chciałbym przeżyć jeszcze w tym roku twoje wejście w nowy etap życia. Mianowicie małżeństwo.. – zrobił krótką pauzę, którą od razu wykorzystał Prem. Wstał szybko i spojrzał na tatę.
- Ojcze, a co ze studiami? Chcę się uczyć, poznawać świat. Małżeństwo mi to uniemożliwi. Nie chciałbym zostawiać tu swojej żony…
- Prem, posłuchaj! – przerwał mu stanowczo ojciec. Chłopak zamilkł i zrobił głęboki wdech. Rizvan złapał go za ramię – Myślę, że się ucieszysz z mojego wyboru.. – uśmiechnął się lekko, odwracając syna w stronę okna, z którego był widok na dom Kapoor’ów.
- Simran? – spytał się ucieszony, odwracając się do ojca. Rizvan przytaknął z lekkim uśmiechem, patrząc na szczęśliwego syna.

*około godziny 16:00, dom Kapoor’ów*
Pokój Simran. Dziewczyna siedziała na krześle, Megha szykowała ją w tym czasie na spotkanie.
- Kuzynko, powiedz mi. Czy Bóg wie co robi? – zapytała się, wpatrując się w daleką przestrzeń przez okno.
- No oczywiście. Gdyby nie wiedział, to nie znalazłabyś się tutaj. Może to dla Ciebie lepiej. A Prem to naprawdę wspaniały chłopak – odpowiedziała, poprawiając wszystkie ozdoby na ciele Simran. Dziewczyna jeszcze przez długi czas siedziała nieruchomo. Nie mogła nic jeść, przez stres. W końcu postanowiła się podnieść. Wyszła na balkon. W oddali zauważyła lekko zestresowanego Prem’a, jego rozbieganego brata i tatę. Chłopak podniósł głowę i zatrzymał wzrok na Simran. Ta od razu się zarumieniła i wbiegła z powrotem do środka. Wpadła przypadkiem na swoją kuzynkę:
- Sim…, co się stało? – spytała uśmiechnięta Megha, widząc rumieńce na policzkach siostry.
- Prem już tu jest… - wydukała Simran, przytulając się do niej
- No tak, ale podobno on Ci się nie podoba – stwierdziła Megha, lekko unosząc brwi
- Tak, ale nigdy nie sądziłam, że może tak dobrze wyglądać w garniturze.
- Dobrze, bo Ty tu zaraz zejdziesz. Napij się wody i chodźmy.. – zaśmiała się młodsza.
W tym czasie Prem i Rizvan rozmawiali z rodzicami dziewczyny. Nagle rozmowę przerwał odgłos kroków, dochodzących z góry.
- Simran… - powiedziała ucieszona Ishita. Prem wstał z wrażenia, jak zobaczył swoją ukochaną w pięknym, niebieskim sari. Czuł, jakby czas się na chwilę zatrzymał. Uśmiechnął się mimowolnie i podszedł do Simran. Dziewczyna spojrzała mu w oczy, co trochę go onieśmieliło.
- To dla Ciebie. – podał jej bukiet róż, po czym razem usiedli na sofie, przy sobie. Mały Salman zaczął puszczać jakieś miłosne piosenki z gramofonu państwa Kapoor. Prem chciał wstać i podejść do brata. Powstrzymała go Simran, przytrzymując go za nadgarstek.
- Nie trzeba, usiądź proszę. Tak jest dobrze, muzyka rozluźnia atmosferę wokół nas – stwierdziła, spoglądając na rodziców. Prem posłusznie usiadł.
Przez cały czas zerkał na Simran, nie mogąc oderwać od niej wzroku. W momencie, kiedy uważnie się jej przyglądał, Megha szturchnęła go w ramię i zaśmiała się pod nosem.
- To słodkie, w jaki sposób na nią patrzysz.
Prem odwrócił głowę w stronę dziewczyny. Powoli znikał mu uśmiech, można było zauważyć napływające łzy. Wziął głęboki wdech.
- Tak? Pewnie to przez zauroczenie i to, jak bardzo ją kocham – odpowiedział. Jeszcze przez dłuższy czas patrzył się na kuzynkę. Zauważyła to Simran, która na chwilę oderwała się od rozmowy z rodzicami. Spojrzała się na nich ze zmarszczonym czołem. Prem po chwili wstał i skierował się do drzwi wyjściowych. Zdziwiony zachowaniem syna Rizvan podążył za nim, przepraszając Ajay’a i Ishitę. Podszedł do Prem’a:
- Co się dzieje ? – objął go jednym ramieniem. Chłopak w tym czasie stał, spoglądając na szczęśliwe dzieci, które bawiły się małą piłką. Powstrzymywał się od płaczu.
- To nie ma sensu Tato. Odwołaj to.
- Ale Prem.. Ajay to mój bliski przyjaciel. Nie mogę…
- Nie możesz co? Pokłócić się z kumplem? Rozumiem. To sam się z nią ożeń! – krzyknął na cały głos i ruszył w stronę domu, jeszcze przez moment patrząc na ojca.
- Synu, zaczekaj!
Prem nie posłuchał się. Przybierał coraz szybszą prędkość i już po minucie wpadł przypadkowo na zmierzającego do Simran, Raj’a. Spojrzeli się na siebie z pogardą.
- Kto Ty? – spytał się nowy przybysz, mierząc wzrokiem Prem’a z góry na dół
- Nie muszę odpowiadać na to pytanie.
Wymianę zdań przerwała im Simran:
- Raj ?! – spojrzała na niego niemile zaskoczona – Co Ty tu robisz?
- Aha.. czyli to Ty jesteś tym słynnym Raj’em. Przyszedłeś po wybaczenie? Proszę bardzo. Ja się do tego nie mieszam. – wyminął chłopaka i bez odwracania się w kierunku ukochanej poszedł przed siebie.
Łzy zaczęły spływać po bladych policzkach Simran. Chciała zawołać go, wykrzyczeć jego imię. Ale gdy po latach zobaczyła Raj’a wszystko wróciło…
- Idź mi stąd. Po co wróciłeś?! – spytała zdenerwowana
Megha zabrała dziewczynę do środka, próbując ją uspokoić. Ajay postanowił załatwić sprawę po swojemu… Podszedł do Raj’a:
- Słuchaj młody. Ja wiem, że człowiek popełnia błędy i później ich żałuje, ale daj już spokój. Simran jest zaręczona z Prem’em..
- Tym nieudacznikiem? Gratuluję zięcia. Właśnie to chciałem przekazać. Nie chcę wracać do pańskiej córki. Musiałbym być nienormalny, żeby prosić ją o powrót..
Raj zaśmiał się głośno i odszedł. Ajay’a zdenerwowało to, co powiedział. Przeklnął chłopaka w duchu i wrócił do domu.
Rizvan w międzyczasie pobiegł za synem.
- Co Ty wyprawiasz??! – krzyknął na niego. Prem stanął gwałtownie i spojrzał się na ojca. W jego oczach widać było zdenerwowanie.
- Nie chcę, żeby się ze mną męczyła. Ona mnie nie kocha!
- Synu, daj jej czas. Nic nie przychodzi od razu. Proszę Cię, wróćmy.
- Nigdzie nie wracam. Dopóki ona nie będzie chciała samowolnie wziąć ze mną ślub, moja noga tam nie postanie. Tato, przykro mi, ale ja mam swój honor.
- Prawdziwa miłość nigdy nie umiera, pamiętaj o tym – powiedział Rizvan i szybkim krokiem ruszył do domu, trzymając młodszego syna za rękę. Zdezorientowany Salman zaczął zadawać milion pytań na sekundę. Prem odprowadził ojca i brata wzrokiem, a sam poszedł nad to jezioro, przy którym często siedziała Simran. Siedział tak przez kilka godzin, zaczęło się robić ciemno. Gdy już wstał i przeciągnął się porządnie, usłyszał kroki. Odwrócił się gwałtownie. Zebrał się mocny i porywisty wiatr, w powietrzu można było wyczuć zbliżający się deszcz. Zobaczył pewną postać, w takim samym sari, jakie miała Simran na spotkaniu. Od razu ją poznał.. poznał ją po charakterystycznym ruchu ręki i oczach. Na chwilę się uśmiechnął, ale później przypomniał sobie wcześniejszą akcję i od razu spoważniał.
- Przepraszam za dzisiaj. Nie powinienem..
- Nic mnie to nie obchodzi. – powiedziała zezłoszczona Simran. Prem był bardzo zaskoczony, nie znał jej od tej strony. – Ja też nie chcę tego ślubu. Nie kocham Cię. Jestem pewna, że nigdy nie będę dażyła Cię jakimkolwiek uczuciem. Mam większe wymagania, jeśli chodzi o przyszłego męża. Żegnam.. – rzuciła pogardliwym spojrzeniem i odwróciła się na pięcie.
- Nigdy nie mów żegnaj – uśmiechnął się, po czym zaczął nucić indyjską, miłosną piosenkę. Dziewczyna jedynie westchnęła i wróciła do domu. Przez resztę czasu rozmawiała z Meghą. Prem ostatecznie ruszył w przeciwnym kierunku.

*Następnego dnia, rano*
Przerażony zniknięciem potomka Rizvan, już z samego ranka odwiedził rodzinę Kapoor’ów. Wszedł na teren ich posiadłości i zapukał do drzwi. Otworzyła je Ishita.
- Dzień dobry Pani Ishito. Przepraszam, że tak wcześnie przychodzę do państwa – wydusił zasapany i zdenerwowany jednocześnie.
- Nic się nie stało Panie Rizvan’ie. Co się stało? Proszę wejść i usiąść na sofie. Już podaję szklankę wody – odpowiedziała Ishita, lekko zaskoczona zachowaniem sąsiada. Wróciwszy z kuchni, przysiadła obok niego i podała mu szklankę. – To niech Pan opowie, co się dzieje. – uśmiechnęła się uprzejmie
- Od wczorajszego wieczora nie mam kontaktu z Prem’em. Nie wiem kiedy i gdzie poszedł. Może Pani widziała mojego syna? Proszę o pomoc – łza spłynęła po policzku mężczyzny. Wszystko widziała Simran, która w tym czasie szła w stronę łazienki. Szybko zmieniła drogę, biegnąc do pokoju Meghi.
- Prem zaginął – wypowiedziała te słowa z przerażeniem, siadając na krześle. Megha odłożyła wszystkie książki, które przeglądała i spojrzała się z powagą na kuzynkę.
- Co? Kiedy?
- Podobno wczoraj. To przeze mnie. Niepotrzebnie nagadałam mu tych bzdur. A jak on sobie coś zrobi?
Simran pospiesznie wybiegła z domu i przez jakieś dwie godziny szukała Prem’a w towarzystwie siostry. Gdy straciły już nadzieję na znalezienie chłopaka, Megha nagle ujrzała nieopodal lasu sylwetkę jakiegoś młodego osobnika męskiego. Podeszły w jego kierunku. Prem akurat siedział na trawie i spoglądał przez siebie. Wyglądał jakby coś oglądał z zachwytem. Simran ze złości rzuciła się na niego.
- Co Ty sobie wyobrażasz?! Wszyscy Cię szukają! – krzyknęła najgłośniej jak tylko mogła. Megha próbowała ją od niego odsunąć. Ten ani drgnął – wciąż patrzył się w to samo miejsce.
- Nic nie powiesz? Nic?! – Simran ponownie szarpnęła chłopaka. Wstał. Dziewczyny odsunęły się, patrząc na jego reakcję.
- Nie wrzeszcz, bo i tak Ci to nic nie da, po pierwsze. A po drugie, co Cię nagle obchodzi moja osoba? – spytał ze zdziwieniem Prem, czekając na odpowiedź. Siostry spojrzały się na siebie.
- Może się martwię? – odpowiedziała pytająco, na co chłopak jedynie parsknął śmiechem – Z czego się śmiejesz? – spytała zbulwersowana.
- Śmieszna jesteś. Idę – stwierdził rozbawiony Prem i zaczął kierować się w stronę domu.
- Wybacz, ale należą mi się jakieś wyjaśnienia… - Simran ruszyła za Prem’em i wpadła na niego, gdy ten się zatrzymał.
- Ty.? A niby z jakiej racji? – odwrócił się i spojrzał się na dziewczynę.
- Z racji bycia twoją przyszłą żoną! – wykrzyknęła ze łzami w oczach. Prem przypatrzył się Simran, dotknął jej czoła – co Ty wyprawiasz?!
- Dobrze się czujesz, bo wydaje mi się, że dostałaś białej gorączki...? – przewrócił oczami.
- Zgadzam się być twoją żoną, rozumiesz? – Simran zerknęła na zaskoczonego chłopaka
- No tego to się nie spodziewałem... – odszedł od dziewczyn, spojrzał się w górę. Zaczęły spadać malutkie krople deszczu. Wystawił rękę i spojrzał na nią, później na Simran. Zaczęło mocno padać.
- Simran, chodźmy do domu – kuzynka ciągnęła dziewczynę, ta jednak nie reagowała. Zostawiła ją i sama pobiegła do domu. Simran została, wpatrzona w Prem’a.
- A kochasz mnie chociaż? – spytał, podchodząc do ukochanej. Złapał ją za rękę. Gdy ich usta już były blisko siebie, nagle Simran odepchnęła mocno młodzieńca. Spojrzała się na niego z głębokim smutkiem.
- Nie – powiedziała krótko i ruszyła biegiem przed siebie.

Za wszelkie błędy niezmiernie przepraszam, postaram się poprawić przy kolejnym rozdziale. See you soon! 

Komentarze